gta v

gry do pobraniaGrand Theft Auto V to jedna z najlepszych gier akcji z otwartym światem, jakie kiedykolwiek powstały. Zaskakuje ilością detali, nie mających bezpośredniego wpływu na właściwą rozrywkę, a służących jeszcze lepszemu zanurzeniu gracza w świecie przedstawionym. Przy okazji wiele elementów służy osobnemu celowi: ukazaniu USA w krzywym (a do tego bardzo mrocznym) zwierciadle. To jednak temat na osobne rozważania. Nowe dzieło Rockstar robi wrażenie rozmachem, świat jest rozległy i doskonale wypełniony. Na dodatek mamy odpaloną nieco później rozgrywkę online i liczne powiązania z rozmaitymi aplikacjami na różne platformy – na tym polu jest kilak niedoróbek, ale widać, że gra ma sie rozwijać. W sumie jest to tytuł, którego wstyd jest nie mieć na półce… Rockstar stawia na fabułę, na opowieść o pokręconych losach trzech przestępców. Główny wątek scenariusza przeplata ze sobą brawurowe akcje, które onieśmieliłyby nawet bohaterów filmów Tarantino, oraz motywy dotyczące rodziny i przyjaciół. Czy tu czy tam, wzdłuż i wszerz pełno jest dialogów, uskutecznionych i zagranych naprawdę śmiało. Nawet zdarzenia losowe azaliż rozmaite szalone misje drobne to mnóstwo gadek, całkiem udźwiękowionych i zwykle urozmaicających nam podróż z 1-ego punktu do drugiego. Tędy nawet ochroniarze z pancernej furgonetki, którą można skroić na mieście, o czymś ze sobą rozmawiają… Najsłabiej w Grand Theft Auto V wypadają najbardziej doskonałe elementy, czyli kolekcjonowanie „znajdziek” – niby na koniec otrzymujemy misje fabularne, ale są one bardzo skromne natomiast mało satysfakcjonujące. Mimo wszystko, pewnego są. Przesunięcia, opóźnienia natomiast ciągłe odwlekania – owego w historii Grand Theft Auto V od samego początku było mnóstwo. Aczkolwiek doświadczyli tego w jakimś stopniu także i gracze konsolowi wyczekując trybu kurczów, trudno porównywać to do bolączek posiadaczy pecetów. Początkowo nikt oficjalnie nie ogłaszał pojawienia się wersji na blaszaki, a gdy już do tego doszło, datę premiery przekładano aż trzykrotnie. Trudno dziwić się frustracji, jaką wówczas odczuwano, moment, na który wszyscy od dawna wyczekiwali nareszcie jednak nastąpił – GTA V zawitało na komputerach osobistych. Hucznych zapowiedzi było sporo, Rockstar zapewniał, że chce maksymalnie dopieścić nową edycję. W przypadku pecetowych portów słuchaliśmy tego wielokrotnie, ale cóż – nie zawsze miało to zbyt wiele wspólnego z prawdą. Jak jest tym razem?

GTA 5 oficjalny trailer gry

Czy twórcy faktycznie stanęli na wysokości zadania? Bez zbędnego trzymania Was w niepewności – po stokroć tak… choć z jednym, małym „ale”. Wszystko jednak po kolei. To, że śledzimy tę samą linię fabularną, w tych samych miejscach, nie oznacza jednak, że wrażenia i doświadczenia płynące z obcowania z pecetową wersją są identyczne.

Port na komputery osobiste jako jedyna wersja obsługuje wyświetlanie obrazu w 60 klatkach na sekundę i nie boję się tego przyznać – robi to gigantyczną różnicę. Nie dajcie się zwieść osobom, które mówią, że różnica między 30 a 60 klatkami nie wpływa na sposób odbioru rozgrywki – w przypadku GTA V jest wręcz przeciwnie. Dzięki większej płynności, na Los Santos po prostu patrzy się w inny sposób. Przejazdy przez miasto „smakują” inaczej, sekwencje akcji także wydają się jakby bardziej ekscytujące i dynamiczniejsze, a same przerywniki filmowe oglądało się jeszcze lepiej niż dotychczas. Warto mieć na uwadze, że nie na każdym sprzęcie te 60 klatek na sekundę da się osiągnąć… I w ten sposób dochodzimy do pierwszej – i chyba najistotniejszej w przypadku portu – kwestii, czyli optymalizacji. Gra GTA 5 do pobrania to owo gra kontrastów. Otwarty glob, w którym możemy działać, co nam się żywnie przepięknej podoba został zamknięty w, wielkiej i otoczonej bezkresnym oceanem wyspie. Na południu metropolia, z biednymi i bogatymi dzielnicami, domami, willami i wieżowcami, lotniskiem i polem golfowym, aczkolwiek gdy wyjedziemy z miasteczka, podążając na północ, trafimy w sam środek bezkresu „typowej, amerykańskiej wsi”, otoczonej rzekami i górami. Bez wątpienia, nic nie stoi na przeszkodzie, aby ogolić Trevora na łyso, zapuścić kilkudniowy zarost, założyć gustowne drugie oczy i najdroższy garniak w mieście. Od razu przypomina sporego biznesmena. Tak czy owak, trzech istotnych, znacząco różniących się bohaterów to fantastyczne rozwiązanie, spełnione w sposób niezwykle pomysłowy natomiast staranny. Nie tylko w kontekście swobodnego zwiedzania wyspy, atoli – nawet przede wszystkim – w misjach fabularnych natomiast pobocznych. Kluczowymi fragmentami gawędy są jednak skoki, jakie okazują się kwintesencją GTA 5. Przede wszystkim dlatego, iż zostały bardzo ciekawie pomyślane.

Przed każdą akcją erudyta operacji rozkłada na tablicy wszystkie elementy, przedstawiając duet drogi do celu – „mądrzejszą” i „na pałę”. Bez względu na wybór, czekają naszą firmę przygotowania. Już w ich trakcie zaczynamy zdawać sobie sprawę spośród tego, jak świetnie wydaje się mieć do dyspozycji 3 bohaterów, bo do robienia nie wkrada się poczucie bezsensu. Dotychczas wszystkie pełnoprawne odsłony GTA prędzej czy potem trafiały również na pecety osobiste, więc społeczność wyznająca religię pcmasterrace była jakby pewna nadchodzącej wielkimi chodami piątki. Przesłanek potwierdzających owo przekonanie doszukiwano się sam w zachowawczej postawie developera, który nieprzypadkowo udzielał wcale wymijających odpowiedzi, unikając znaczących stwierdzeń tak/nie dotyczących dalszego rozwoju marki. Pececiarze teoretycznie spali spokojnie wyczekując debiutu GTA V najpóźniej w sytuacji inauguracji na konsolach next-genowych (PS4/XONE), ale Rockstar postanowiło ich męczarnie kilkukrotnie zmieniając terminy przedłużyć. Niestety w latach polityka wydawcy nabrała nieciekawych kształtów ostatnich, obnażając szaloną pazerność i jezuityzm. Oczywiście każde przedsiębiorstwo winno zarabiać, wielkoformatowych tytułów nie tworzą przecież wolontariusze Czerwonego Krzyża, niemniej za zimne zagrywki studio otrzymuje karnego kut*** ze specjalną dedykacją od redakcji PurePC. W tekście, który aktualnie czytacie, nie będę opisywał samej gry – fabuły, istot, kolejnych misji. Po prostu nie ma sensu się powtarzać po Lucasie, który przygotował mega recenzję wersji na X360. Sam, choćbym chciał, z pewnością nie byłbym w stanie tak dobrze opisać tego tytułu, jak Łukasz, który o Grand Theft Auto wie niemal wszystko. Jeżeli więc jakimś cudem o GTA V jeszcze nic nie słyszeliście, odsyłam Was do jego tekstu. Nie chcę też powtarzać się na temat widoku FPP, który wprowadzony został w wersji na PlayStation 4 i Xboksa One, o którym szczegółowo opowiadał Marcin. Pochwalić Rockstar należy przede wszystkim za bardzo dobrą optymalizację. Po koszmarze, jakim było GTA IV, przyszedł nieźle napisany kod w postaci Maxa Payne’a 3. Była to jednak gra stosunkowo zamknięta, bez wielkiego, otwartego świata, stąd przy okazji ogłoszenia GTA V na PC, błyskawicznie wrócił temat optymalizacji.

Na szczęście Rockstar po tych kilku latach na tyle opanował swój autorski silnik RAGE, że w końcu otrzymaliśmy produkt, który, oferując przepiękną oprawę wizualną, nie zarzyna naszego komputera. Po instalacji wchodzimy od razu do trybu fabularnego i jesteśmy rzuceni na głęboką wodę. Jako jeden z członków ekipy bierzemy udział w napadzie na bank. Gra powoli pokazuje i uczy nas nowych elementów rozgrywki. Na dyskretne podpowiedzi możecie liczyć w każdym nowym elemencie gry. Są niesłychanie przejrzyste i bez nich musielibyśmy działać po omacku. Wysokie wrażenie na początku zrobiła na mnie zaśnieżona okolica oraz agresja policji. Chciałoby się rzec – w końcu. Mundurowi, których nie widać na ulicach, pojawią się naraz jak dzikie pszczoły, kiedy coś przeskrobiemy. Wykonują rozliczne manewry policyjne za kółkiem i nigdy nie rodzą nas żywcem. Wystarczy krzywo spojrzeć, aby zarobić kulkę. Sposób ucieczki również się zmienił i to dobrze. Po zgubieniu pościgu jesteśmy zobligowani rodem z NFS złożyć się w jakimś zakamarku i przeczekać. Po momentu mundurowi dadzą nam spokój. Wiele osób pyta o to, jak prowadzi się auta w GTAV. Muszę przyznać, że jest owe duży minus, bo z początku jeździ się wręcz byle zbyć. Co prawda nasza postać przypadkiem rozwijać swoje umiejętności wewnątrz kierownicą, co wpływa na prowadzenie auta, ale tenże aspekt pozostawia wiele aż do życzenia. Samochody prowadzą się jak w najnowszych stronach Need for Speed. Z dużą prędkością możemy skręcić w ciasny zakręt i jechać dalej jak gdyby nigdy nic. Auta kleją się drogi i jest to krok wstecz w porównaniu do GTA IV. Tam mogliśmy zobaczyć podczas gdy zawieszenie samochodu pracuje na koleinach czy przy wjeżdżaniu na krawężnik, a w tym miejscu auto to taki ograniczony poduszkowiec. Bardzo zaskoczyło moją osobę to, że quad śledzi szybciej od supersportowych samochodów występujących w grze a to, że odpowiednikiem porsche 911 wjeżdżałem na najwyższe szczyty gór. Pod tym względem NICZYM nie dzieli się samochód terenowy od każdego innych. Zmianę czuć nie prędzej po wybraniu się na piaszczystą drogę na północy Los Santos. Jeżeli bawicie/bawiliście się dobrze w GTA V – świetnie, ani chybi wam tego nie czuję. Ja wraz z każdą z kilkudziesięciu godzin spędzonych na snuciu się po Los Santos coraz bardziej utwierdzałem się w ujęciu, że w najnowszej walce Rockstara można się pierwszorzędnie nudzić. I zanim rozpocznę narzekać: Grand Theft Automobil V zaczyna być cudownym sandboksem, kiedy dorwiecie się do gry z kumplami. Bo wtedy nie słomiance już do czynienia wyłącznie z przepięknym, nudnym światem wypełnionym przewidywalnie irytującymi NPC*. Możecie pobawić się z prawdziwymi osobami, a to otwiera ciąg atrakcji, z którymi chandryczyć się nie da. GTA V chwalone jest za życzliwość świata – za ogromne, tętniące życiem Los Santos, skrzętnie zaprojektowane otoczenia. Wolno po nich jeździć, objeżdżać, chodzić, biegać, skakać… tudzież to byłoby na tak wiele. Nie jest jeszcze na tyle next-genowo, żeby wolno było wejść do przeciętnego budynku. Budżet był kolosalny, ale widocznie nie na tyle ogromny, żeby ktokolwiek zakątek miasta wypełnić czymś ciekawym. Gdyby ścisnąć całkowitą mapę, zachowując wszystkie nowości, byłoby znacznie lepiej. Na odwrót wtedy nie dałoby się opowiadać o tym, które wielkie jest miasto. Nie byłoby tego „efektu wow”. gta v pobierzGTA V wychwalane znajduje się też za postacie. Nie mam do nich średniej wielkości zastrzeżeń – to pracujące stereotypy, ale idealnie harmonizują do świata gry tudzież nie przeszkadzają w jej odbiorze. Chodzi mi o jeden z głównych ficzerów, którymi reklamuje się najświeższą odsłonę serii: to trzech postacie, pomiędzy którymi wolno się przełączać. Łał! To otwiera przed twórcami duże możliwości. Również sama kompozycja broniła się wtedy bez ogródek fantastycznie (i do dzień dzisiejszy to robi)! GTA V na XONE oraz PS4 wprowadziło przede wszystkim pierwszoosobowy badania kamery oraz szereg dodatkowych kwestii, ale najważniejszym „ficzerem” było kosmiczne przywiązanie do detali i oprawa graficzna przystosowana do możliwości innowacyjnych konsol. A PC-ty? W ową stronę pojawił się praktycznie bezgraniczny tryb reżysera i Rockstar Editor, pozwalający bawić się w Quentina Tarantino Los Santos! No i magiczne 60 klatek na sekundę a milion suwaków od możliwości grafiki, pozwalając tym samym orzec kolejne Grand Theft Auto nawet osobom z niekoniecznie potężnymi maszynami. Cofnijmy się do roku dwa tysiące czwartego. Michael i Trevor to wspólnicy w napadach i przyjaciele. Niestety ich ostatni grabież nie wyszedł tak jak należy w skutek czego ich drogi rozeszły się w dość nieprzyjemnych okolicznościach na 9 lat. Michael widnieje może nie najlepszym, jednak jednak typowym przykładem inicjatora i męża w czasie ataku wieku średniego. Kocha imponujące filmy z Vinewood tudzież mieszka w jednej spośród najbogatszych dzielnic Los Santos wraz z żoną, synem i córką. Przez nie każdy rodzinny konflikt pakuje się kłopoty, z których rodzi mu wyjść 20 latek młodszy Franklin Clinton. Interesujący się wymuszeniami i ściąganiem długów Franklin jest ambitny i chciałby się wyrwać ze swojego dość zatkanego środowiska gangów ulicznych. Michael postanawia więc wrócić spośród emerytury, uruchamia swoje antyczne kontakty i wraz Franklinem oraz kilkoma dobranymi za pomocą nas współpracownikami dokonują kluczowego wspólnego napadu. W tym samym czasie kojarzymy Trevora, który już w pierwszej scenie pokazuje jak wiele jest zachwiany, niedojrzały tudzież brak mu piątek klepki. Los Santos i okręg to taka współgrająca zespół. Nie ma podziału na części miasta, które odblokowywane są dopiero po pewnym czasie. Takową funkcję pełni raczej samo zróżnicowanie krajobrazu, ponieważ w inny sposób będziemy poruszać się po centrum z samymi wieżowcami, inaczej po przedmieściach kładzionych na wzgórzach, a coraz inaczej na obszarach pustynnych, czy szlakach górskich. Wzdłuż i wszerz można spotkać jakichś osób, kolarzy, dziwaków lub przeciętnych przechodniów. Do tego dość często pojawiają się losowe zdarzenia, które nieraz okazują się w miarę niepodniesionymi misjami, ale zwykle gotują się do złapania złodzieja lub odwiezienia kogoś w jakieś miejsce. Możemy bezspornie olać taką osobę, lub zatrzymać ich łup na rzecz siebie. System ten możemy już z Red Dead Redemption i na pewno wykonuje on, że gra znajduje się bardziej nieliniowa. Wspomniałem także wcześniej, że można nacierać na małe sklepy tudzież stacje paliw, jednak jakim sposobem się niestety okazało, nie wszystkie znalezione sklepiki tudzież stacje oferują taką alternatywę.